Chodził za panienką, chyba ze trzy miesiące. Chodził tak, że mu aż sandałki piszczały. Wypytywał, czy z dobrego domu, co lubi, gdzie chodzi. Gdy przykozaczył to pytał nawet jak lubi. I taki był ten Władzik, skryty zbok, poczciwy wieśniaczek. I pewnego razu, żeśmy mu dowcip kawał-zrobili. To znaczy Marlena wymyśliła, ta w której się kochał. sobota
Chodził za panienką, chyba ze trzy miesiące. Chodził tak, że mu aż sandałki piszczały. Wypytywał, czy z dobrego domu, co lubi, gdzie chodzi. Gdy przykozaczył to pytał nawet jak lubi. I taki był ten Władzik, skryty zbok, poczciwy wieśniaczek. I pewnego razu, żeśmy mu dowcip kawał-zrobili. To znaczy Marlena wymyśliła, ta w której się kochał.